Wiem, że moim samolubnym wybrykiem stracę pewnie i tak małą rzeszę fanów, której przez ten długi czas udało mi się dorobić. Wiernie czytaliście i komentowaliście mój blog, opowiadanie, którego wartość jest niesamowicie wątpliwa.
Mimo wszystko wracam... tak... wracam, bo uznałem, że warto jest to pisać dalej i skończyć. Uznałem, że zrobię to nie tylko dla was, ale i dla samego siebie, bo szczęście, jakie będę czuł, kiedy postawię ostatnią kropkę w Wordzie pod tym opowiadaniem będzie niewyobrażalnie większe niż wysiłek jaki w to włożę. Stworzyłem fabułę, bohaterów i aż osiemnaście rozdziałów. Nie mogę tego zostawić. Nie mogę. Nie wolno mi.
Zanim powstanie rozdział dziewiętnasty, chciałbym wiedzieć, czy ktokolwiek jeszcze zamierza czytać tego bloga i jeszcze pamięta, tego chwalonego przez internetową społeczność Oziego... Napiszcie coś krótkiego w komentarzu, choć kilka słów, bym wiedział, ile was jest... ;)
Bardzo cieszę się że wracasz i Twój blog jest niesamowity :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :)
Czo ten Ozi :3
OdpowiedzUsuńJa czytam! Blog zajebisty! :-D Fajnie, że wracasz!!! :-)))))
OdpowiedzUsuńAN
Ja także będę czytać :)
OdpowiedzUsuńNiedawno zobaczylam twojego bloga i uwazam że bardzo się rozwinołeś podczad jego pisania. Towje opowiadanie stało się bardzo wciągające oraz nietypowe. Bardzo inetesuje mnie co będzie dalej i mam nadzieje że skończysz opowiadanie i bie zostawisz nas w niepewności i z niewiadomą :D
OdpowiedzUsuń